Kaliska "Strefa Kibica" (30)
Alicja Tchórz Akademicką Mistrzynią Polski! (4)
Szlakiem Bursztynowym pieszo
16/04/2009 12:18Markus Zohner wyruszył z domu 16 grudnia 2008 roku. W dniach 15-17 kwietnia gości w Kaliszu. Jest szwajcarskim reżyserem teatralnym, fotografem i pisarzem (w Lugano prowadzi własną grupę teatralną – “Markus Zohner Theater Compagnie”). Niecodzienny gość przybywa do naszego miasta pieszo w ramach projektu “Bursztynowy Szlak”, którego trasa z Wenecji do Sankt Petersburga – liczy około 3 200 km i wiedzie przez 11 krajów Europy. Polski odcinek, liczący około 550 km przebiega przez Karkonosze, Wrocław, Oleśnicę, Kalisz, Toruń i Gdańsk.
Markus Zohner wyruszył w podróż 16 grudnia br. Wczoraj przed wieczorem zawitał do Kalisza. Jutro wyruszy w dalszą podróż.
Dlaczego podróżuje Pan pieszo?
Ponieważ wszystkie inne sposoby podróżowania nie mają zbyt wiele wspólnego z ludźmi. Kiedy jedziemy samochodem albo pociągiem, to nie jest to nasza własna siła. A mnie interesuje to, co mogę zrobić z własnej siły, co się stanie, kiedy ta siła się skończy. Zobaczyłem np. że dziennie nie mogę przejść więcej niż 40 kilometrów. Wtedy siła się wyczerpuje. Samochodem można przejechać kilkaset kilometrów, ale tego nie robi się samemu.
Skąd pomysł na Szlak Bursztynowy?
Interesują mnie przede wszystkim kraje, które leżą na Trasie Bursztynowej. Uważam, że szlak jest o tyle ciekawy, że łączy różne europejskie kraje. Dla mnie to jest fascynujące. Wiele osób mówi o Jedwabnym Szlaku – to jest szlak, który prowadzi z Wenecji do Chin, ale równie interesujący szlak mamy przed naszymi drzwiami. Moim celem jest przypomnienie i spopularyzowanie tego szlaku wśród ludzi.
W jaki sposób chce Pan popularyzować Szlak? Zamierza Pan napisać jakąś książkę?
Tak zamierzam, ale przede wszystkim chcę popularyzować szlak podczas podróży.
Czy przeżył Pan już jakieś ciekawe przygody w Kaliszu?
Przybyłem do Kalisza dopiero wczoraj wieczorem. Ciekawe jest to, że jestem w dużym hotelu i jestem chyba jedynym gościem.
A czy wcześniej przeżył Pan jakieś przygody?
Każdy dzień jest przygodą. Dotychczas nie przydarzyło się nic przykrego ani niemiłego. Długo walczyłem z zimą, a w tym roku była bardzo ostra i zimna. Dzisiaj mija czwarty miesiąc odkąd jestem w drodze. To był mój problem przez dwa miesiące. Dopiero od 10 dni pogoda się poprawiła. Mam wiele przygód przez cały czas.
Jak długo przygotowywał się Pan do tej wyprawy?
Od pomysłu do początku podróży minął rok. To były przygotowania mentalne, logistyczne, infrastrukturalne. Pod kątem sportowym nie przygotowywałem się. Idę, nie biegnę. Cały czas trenuję.
Czy w miastach, które Pan mija zatrzymuje się Pan na dłużej czy może od razu Pan odchodzi?
Generalnie idę dalej. Na miejscu zostaję tylko wtedy, gdy jest coś ciekawego. A często zdarza się tak, że jest. W takim miejscu jak Kalisz zostanę co najmniej jeden dzień. Czasem też zatrzymuję się, gdy chcę zrobić przerwę, bo pauzy są konieczne.
Gdzie najbardziej poczuł Pan atmosferę Szlaku Bursztynowego?
Trudno powiedzieć, ale chyba najbardziej między Wenecją a Karnuntum, w Austrii. Tam są miejsca, gdzie znajdują się wykopaliska z tamtych czasów. W pewnych częściach tego Szlaku, który ma kilka tysięcy kilometrów można było rzeczywiście zobaczyć fragmenty tego szlaku. Dla mnie to było bardzo interesujące zobaczyć części rzymskich wykopalisk. W Muzeum w Akwilei widziałem np. bursztyn, który został obrobiony przez Rzymian, a pochodzi z Morza Bałtyckiego. Następny odcinek Trasy Bursztynowej jest orientacyjny. Nie znajdziemy już dokładnego przebiegu drogi. Teraz jest kilka szlaków bursztynowych. To zmienia się wraz ze zmianami geograficznymi.
Ile kosztowała ta wyprawa?
Pieniądze potrzebne są właściwie tylko na noclegi i jedzenie czyli około 30 Euro dziennie. W niektórych miejscach jest drożej, w innych taniej. Podróżuję 250 dni. Nie zmieniam odzieży, tylko ją piorę.
Czy planuje Pan stworzenie jakiegoś filmu dokumentalnego po tej wyprawie?
Nie planuję stworzenia filmu dokumentalnego z podróży. Bardziej interesuje mnie pisanie i fotografia. Jestem artystą i interesuje mnie poezja, która stoi za podróżą.
Czy to prawda, że do Kalisza dotarł Pan torami?
Nigdy nie chodzę wzdłuż głównych szlaków. Wyszukuję mniejsze drogi albo idę lasami i polami. Do Kalisza przyszedłem z Ostrowa. Na wschód od głównej drogi są tory i mniejsza droga, więc szedłem wzdłuż tej mniejszej. Wiedziałem, że do Miasta muszę przejść pod torami. Niestety przeszedłem jeden kwadrans za późno. Musiałem odnaleźć drogę.
Z czego Pan korzysta wytyczając trasę?
Pracuję tylko z mapami, ponieważ chcę sam decydować o tym, gdzie idę. Nawigacja mówi mi dokąd mam iść. Mam jednak dwa GPS-y. Jeden rejestruje moją drogę.
Z ilu par butów korzystał Pan do tej pory?
Na razie tylko z jednej. Nie mam odcisków. Są tylko pęcherze.
Czy czuje się Pan bezpiecznie przemierzając tę trasę?
Raczej tak. Nieprzyjemne bywają jedynie spotkania z atakującymi psami.
Po spotkaniu z prezydentem i mediami, naszego gościa czeka jeszcze wiele atrakcji.
Pokażemy naszemu gościowi Kalisz z lotu ptaka – z wieży ratuszowej – mówi Rafał Andrzejak z Centrum Informacji Turystycznej – Później wybierzemy się na mały spacer po centrum i parku. Następnie udamy się na Zawodzie, by przybliżyć mu średniowieczną historię. Mamy także w planach wizytę w Sanktuarium, będziemy zwiedzać krypty. O godzinie 16:00 pan Markus Zohner będzie miał zabiegi rehabilitacyjne w OSRiR. Chcemy także odwiedzić Cerkwię prawosławną, tak żeby przybliżyć gościowi wielokulturowy charakter naszego miasta. Na końcu udamy się na Cmentarz Żydowski.
Jak to się stało że gość do nas trafił, że jest tak witany?
Wiemy, że Kalisz jest pierwszym miastem na trasie Pana Markusa w Polsce, które zgotowało mu takie przyjęcie. 9 kwietnia br. Prezydent Kalisza otrzymał pismo z Polskiej Organizacji Turystycznej z Oddziałem w Wiedniu, że taka wyprawa się odbywa. Prosił także, by przyjąć gościa. A że Kalisz znajduje się na Trasie Bursztynowej, wszystko dobrze się składało.
Tagi: Kalisz, trasa, bursztyn, turysta, Szwajcar
Sprawa fajna, ale jakie to smutne, że Markus Zohner jest ,,chyba jedynym’’ gosciem w kaliskim hotelu. Zeby trafił do kaliskich obiektów na Bursztynowym Szlaku trzeba mu zapewnić miejskiego cicerone, bo napewno w hotelu żadnego prospektu o Zawodziu nie dostanie i musi mu wystarcztć ,,koniec języka za przewodnika’’.
K-man startuj -upiekę Ci placek na drogę.Będziesz przysyłał korespondencje z drogi do calisii i wszyscy będziemy Ci kibicowali.
Najbardziej zdziwilo go, ze mieszka w hotelu sam:))))) Caly Kalisz, kazdy kto moze, wieje z tego miasta, nikt tu nie przyjezdza, bo tu sie walczy o cmentarze, zatem po co tu nocowac?:) Brawo wedrowniku! oglos wszyystkim na swiecie, zeby tu nie przyjezdzali!
narzekasz bez sensu.Spotkałam paru obcokrajowców,którzy zjechali pół świata i w Kaliszu czuli się świetnie chwaląc i miasto i ludzi.Najbardziej marudni są sami kaliszanie.
Modest Mary okey.Pod warunkiem, że potrafisz piec makowce.Moje ulubione placuszki.
Drogi Użytkowniku Portalu Calisia.pl! Zanim opublikujesz komentarz POMYŚL, czy jest on rzeczowy w kontekście artykułu, pod którym chcesz go zamieścić! Czy nie obrażasz kogoś lub nie naruszasz dóbr osobowych innych ludzi? Pamiętaj, że nawet w Sieci nie jesteś anonimowy!
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu, za treść których Calisia.pl nie ponosi odpowiedzialności. Portal zastrzega sobie prawo do usuwania obraźliwych wpisów. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie prawo lub dobre obyczaje, zawiadom nas o tym.
← Powrót

















