Kaliska "Strefa Kibica" (30)
Alicja Tchórz Akademicką Mistrzynią Polski! (4)
Robert Janowski lubi ludzi- w wywiadzie dla Calisia.pl
17/03/2010 12:09Od lat prowadzi program „Jaka to Melodia?”, śpiewa, uprawia aktorstwo, jest poetą, mężem i ojcem, mowa oczywiście o Robercie Janowskim. W minionym tygodniu artysta ten gościł w Kaliszu. W wywiadzie dla Portalu www.calisia.pl opowiada o kobietach, twórczości, o tym, co dla niego wartościowe, o tym czego nauczył się o ludziach.
Koncert, podczas którego wystąpił Pan w Kaliszu dedykowany był kobietom. Jaki jest Pana ideał kobiety?
Powiem pewnie za wielu mężczyzn, że każda kobieta jest cudowna, piękna, niezwykła. Inaczej tylko jeden typ kobiet wychodziłby za mąż. Całe szczęście każdy się komuś podoba. Zaznaczę tu przy okazji, że my mężczyźni nigdy nie zrozumiemy kobiet i najpiękniejsze jest to, by z Wami być i Was nie rozumieć.
Czy w Kaliszu występował Pan po raz pierwszy?
Nie, nie po raz pierwszy, natomiast pierwszy raz na tak dużej sali przy tak dużej ilości kobiet – to rzecz usprawiedliwiona, ponieważ koncert dedykowany był paniom z okazji Dnia Kobiet. Cieszę się, że ktoś miał pomysł, by połączyć tę wersję piosenek przedwojennych z orkiestrą.
Na scenie muzycznej mamy dziś wielu artystów i „artystów” – kim dla Pana jest prawdziwy artysta?
To człowiek, który jest konsekwentny. W Polsce za przykłady mógłbym podać takich ludzi jak Paweł Kukiz, Katarzyna Groniec – taki nurt ludzi, którzy kiedyś coś sobie postanowili i się tego trzymają. Dla nich nie ma znaczenia czy żyją w czasach komercyjnych czy nie. Natomiast większość artystów zmienia się jak chorągiewki. Niektórzy piszą piosenki po to tylko, by kwota na ich koncie była zadowalająca. Artysta musi wzruszać człowieka. Jeśli na jego koncercie siedzisz i sprawdzasz czy dostałaś smsa, to wiadomo, że to nie jest to.
A prawdziwa muzyka?
Prawdziwa muzyka bierze się z korzeni. Teraz jest biednie na muzycznej scenie, bo tworzenie artystów nie wynika z walki o jakieś szczytne ideały, jak to było dawniej. Dziś jest walka o to, by piosenka znalazła się na pierwszych miejscach list przebojów, by zarobić dużo i za pieniądze kupić sobie samolot odrzutowy. Kiedyś tworzyło się piosenki w walce przeciw czemuś, w walce z kimś, za czymś. Przykład – koniec lat 60 – tych i cały ruch protestacji, hipisi, to też zaczęło się od buntu przeciw cywilizacji, przemocy. Muzyka tworzona przez tych ludzi była prawdziwa.
Można powiedzieć o Panu, że jest Pan sentymentalny, bardziej romantyczny, poetycki…
Pewnie dlatego, że mam takie a nie inne teksty. Kiedyś drzemało we mnie coś z rockandrollowca, ale to może przez te dłuższe włosy, kilka ról które zagrałem. To było związane też trochę z wiekiem.
Czy jest Pan kompozytorem z wykształcenia?
Nie, jestem na to zbyt leniwy. Na piątym roku rzuciłem Szkołę Muzyczną, tuż przed dyplomem. Po prostu nie chciało mi się uczyć. Potem trochę szkoły średniej muzycznej… Z lenistwa wybrałem inny instrument – fagot. Mimo wszystko jednak chciałbym aby w Polsce był taki system edukacji, by każde dziecko skończyło szkołę muzyczną pierwszego stopnia, przynajmniej w pięćdziesięcioprocentowym zakresie. To otwiera inne ścieżki myślenia, inną wrażliwość. Świadomość dźwięku, innej muzyki bardzo uwrażliwia.
Co najbardziej ceni Pan w tym, co Pan robi? Co daje Panu największą radość?
Nie wiem tego do końca. Mogę się jedynie domyślać albo czuć, że jestem uczciwy, że nie „ściemniam”, nikogo nie oszukuję, nie robię niczego pod „publikę”, że się nie lansuję na siłę, że nie jestem celebrytą i że lubię ludzi. Kiedy z takim nastawieniem idzie się do pracy, to potem dostajesz to samo. Ludzie są sympatyczni. Jeśli ktoś zacznie oszukiwać to to wyjdzie. Nie jest możliwe przez kilkanaście lat prowadzić program w telewizji i grać rolę kogoś, kim się nie jest. To nie ma szans, prędzej czy później wyjdzie. U mnie takiego czegoś nie ma, dlatego udaje mi się. Wchodzę do studia i nie wiem, co za chwilę powiem. Nie mam spisanego tekstu, nie wiem jak powiem, o czym dokładnie będę mówił. Spotykam ludzi i z nimi rozmawiam. Patrzę na ludzi, obserwuję, czy oni mają ochotę ze mną rozmawiać, jacy są. Staram się do nich dostosować. Jeśli ktoś jest dynamiczny, wygadany, też taki jestem, jeśli spokojny, raczej zamknięty, nie stresuję go moją otwartością i dynamiką. Na tym to polega, by dostosować się do rozmówcy. Trzeba przyjąć styl bycia drugiej osoby, wtedy łatwiej jest się z nią dogadać. Moja rola jest służebna. Każdy prowadzący program w telewizji powinien sobie zdawać sprawę z tego, że jego rola jest służebna, by ludzie dobrze się przy nim czuli – i w studio i przed telewizorem.
Jak to się dzieje, że w programie „Jaka to melodia” znajduje Pan ludzi, którzy tak świetnie znają każdy dźwięk piosenki?
Oni sami się znajdują. Podczas eliminacji wyłonieni są najlepsi. Oni miesiącami przygotowują się do programu. Przez kilka miesięcy ciężko pracują. Słuchają utworów po kilka godzin dziennie. Później są takie a nie inne efekty. To jest też dla nich pewna forma zarabiania pieniędzy. Kiedy ktoś wygra kilkadziesiąt tysięcy i auto, to dla niego wielka radość. Dla mnie również.
Czego Robert Janowski nie zrobiłby, by się wypromować?
Odpowiem pytaniem – czy widziałaś mnie kiedyś w reklamie? Przyznam jednak, że chętnie wziąłbym udział w reklamie instrumentu muzycznego, samochodu albo kosmetyków damskich.
A występ w „Tańcu z Gwiazdami”?
Mogę powiedzieć, że do udziału w programie popchnęły mnie dwa elementy – poznawczy i finansowy. Po pierwsze – nie robiłem tego za darmo i tu przyznaję, że po raz pierwszy skusiłem się na kasę. Poza tym, kiedy występowałem w musicalu „Metro” w sekcji śpiewającej, miałem absolutny zakaz tańczenia. Nabawiłem się w związku z tym kompleksu. Chciałem przełamać w sobie barierę. Moja żona pracuje jako tancerka, więc teraz możemy sobie razem tańczyć podczas imprez.
W swojej twórczości dotykał Pan poezji, śpiewu, aktorstwa, czy jest jeszcze coś, czego Pan nie robił, o co chciałby się Pan w życiu pokusić?
Jest coś, ale nigdy tego nie zrobię. Mam w życiu dwie półki. Na jednej są marzenia, które się realizuje, na drugiej te nie do zrealizowania. O tych, które się realizuje mogę opowiadać, o tych, które nie, nie. W pewnym sensie nie chcę żeby się zrealizowały, bo nie miałbym o czym marzyć.
Dziękuję za rozmowę.
Tagi: Janowski, melodia, program, koncert, muzyka, piosenkarz
Jak można zatytułować artykuł: “Robert Janowski lubi ludzi- w wywiadzie dla Calisia.pl” ??
Przecież on lubi ludzi nie tylko udzielając wywiadów!
A ja jestem miły – ale nie jak komentuję :)
Lubi ludzi a co ma innego powiedzieć przecież z nich żyje;) Myślę, że stał się trochę zarozumiały i dlatego z rmf-u wyleciał. Na znajomego to przez Janowskiego żona sie obraziła bo powiedział że należy do tzw “muzycznej huby” cokolwiek to znaczy. Za to jak prowadzi jaka to melodia ode mnie wielkie plusik
Robert to naprawde wszechstronnie utalentowany artysta, o miłej aparycji i cudownie ciepłym głosie , byłam na koncercie i mogę powiedziec ze to gwiazda która która nie daja po sobie tego odczuc , super kontakt z publicznoscia.
Drogi Użytkowniku Portalu Calisia.pl! Zanim opublikujesz komentarz POMYŚL, czy jest on rzeczowy w kontekście artykułu, pod którym chcesz go zamieścić! Czy nie obrażasz kogoś lub nie naruszasz dóbr osobowych innych ludzi? Pamiętaj, że nawet w Sieci nie jesteś anonimowy!
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu, za treść których Calisia.pl nie ponosi odpowiedzialności. Portal zastrzega sobie prawo do usuwania obraźliwych wpisów. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie prawo lub dobre obyczaje, zawiadom nas o tym.
← Powrót















